Wiek niewoli, 1863-1918 Ku Niepodległej

22 stycznia 2023 r.przypada 160 rocznica zrywu Polaków chcących uwolnić się od zaborców i żyć w wolnej Rzeczypospolitej, czyli rocznica Powstania Styczniowego. Dlaczego Powstanie wybuchło właśnie w styczniu, co było przyczyną buntu Polaków i jakie były jego skutki, przeczytacie w krótkim rysie historycznym.
Proces przezwyciężania kryzysu politycznego Rzeczypospolitej w XVIII w., zapoczątkowany reformami Sejmu Czteroletniego i zwieńczony Konstytucją 3 maja, został przekreślony w 1792 r. Polscy przeciwnicy reform zawiązali konfederację w Targowicy i wezwali carycę Rosji Katarzynę II, by obaliła konstytucję uchwaloną przez suwerenne władze polskie.

Wkroczenie wojsk rosyjskich, które uzasadniano obroną złotej wolności szlachty polskiej, doprowadziło do wojny. Zakończono ją w momencie przystąpienia króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do konfederacji targowickiej, która stała się synonimem zdrady ojczyzny.

Wkrótce Rosja i Prusy dokonały II rozbioru ziem Rzeczypospolitej (I rozbiór nastąpił w 1772 r.). Polska stała się „strzępem państwa” wciśniętym między mocarstwa rozbiorowe i niezdolnym do samodzielnego bytu. Władzę nad tym obszarem objęli targowiczanie oraz rosyjski ambasador Osip Igelström. W 1794 r. wybuchło powstanie, którym dowodził gen. Tadeusz Kościuszko. Próba ratowania niepodległości zakończyła się klęską.

Ostatnie dni Rzeczypospolitej

W 1795 r. Rosja, Prusy i Austria po raz trzeci podzieliły między siebie ziemie Rzeczypospolitej. Ostatni król Polski, przez cały niemal okres swoich rządów wypełniający wolę Katarzyny II i przyjmujący od niej pieniądze, którego podpis figurował na wszystkich aktach rozbiorowych Polski, abdykował. Dwa lata później zaborcy zdecydowali, że nazwa Królestwo Polskie zostanie na zawsze zniesiona.

Szczęsny Potocki – jeden z przywódców Targowicy – po III rozbiorze pisał w liście do innego zdrajcy, Seweryna Rzewuskiego, że upadek Polski jest nieodwracalny, a każdy dawny Polak musi wybrać sobie nową ojczyznę; sam oświadczył, że już na zawsze będzie Rosjaninem.

Przeciwnik targowiczan, polityk Józef Wybicki, porównywał upadek Polski do upadku Kartaginy.

Przyszłość zadała jednak kłam tym opiniom. Wybicki wkrótce napisał we Włoszech pieśń, zaczynającą się od słów

„Jeszcze Polska nie umarła, póki my żyjemy”.

My – czyli ci, którzy nie godzili się na niewolę i zamierzali upomnieć się o niepodległość zbrojnie.

Bez Polski na mapie

Gdy pewna część Polaków – zgodnie ze słowami Potockiego z listu do Rzewuskiego – pogodziła się z upadkiem Polski, wybrała sobie nową ojczyznę i robiła kariery w gabinetach i alkowach zaborczych dworów, inni (w tym synowie obydwu targowiczan – Włodzimierz Potocki i Wacław Rzewuski) czynem im zaprzeczali.

Bili się o niepodległość w Legionach Polskich gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, powstałych we Włoszech przy poparciu Francji, a później w czasie wojen napoleońskich. W powstałym w 1815 r. Królestwie Polskim dążyli do zachowania jego autonomii i występowali przeciw łamaniu konstytucji przez carów. Walczyli z Rosją w powstaniu listopadowym i tworzyli Wielką Emigrację. We wszystkich trzech zaborach prowadzili działalność spiskową zmierzającą do wywołania walki powstańczej, która często kończyła się zesłaniem konspiratorów na Syberię bądź uwięzieniem w pruskiej lub austriackiej twierdzy.

Po raz kolejny podnieśli sztandar walki o niepodległość w 1863 r. Wybuchło wówczas powstanie styczniowe, które podobnie jak zryw listopadowy z 1830 r. było wymierzone przeciw Rosji.

Branka i wybuch powstania

W październiku, z inicjatywy Wielopolskiego, zapowiedziano pobór do wojska. Nie zdawano się na ślepy los. Rekruta, i to imiennie, typowały władze. W „sołdaty” mieli iść wszyscy politycznie podejrzani – pobór miał usunąć z kraju wszystkie elementy burzliwe, „do niespokojności i anarchii” podniecające. „Wrzód”, zdaniem Wielopolskiego, należało po prostu przeciąć.

W oddziałach powstańczych skupiało się jednorazowo nie więcej aniżeli 30 tysięcy ludzi. Przeciwko nim stała zaś potężna, licząca ponad 300 tysięcy żołnierzy, armia. Jej poczynaniami kierowali ludzie, pragnący utopić powstanie w morzu krwi.

Powodzenie branki mogło się stać śmiertelnym zagrożeniem dla planów powstańczych, toteż kierownictwo spisku nie miało w gruncie rzeczy wyboru. Od początku stycznia najbardziej narażona na nią młodzież była wysyłana w podwarszawskie lasy, toteż branka w stolicy, przeprowadzona w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r., nie przyniosła władzom sukcesu. Na prowincji miano ją przeprowadzić w 10 dni później. W tej sytuacji Komitet Centralny wyznaczył datę wybuchu powstania. Miano je rozpocząć w nocy z 22 na 23 stycznia.

Rozkaz podjęcia walki zaskoczył dowódców przyszłych oddziałów w terenie. Brakowało broni – do walki z regularną armią stawał ochotnik uzbrojony w myśliwską strzelbę, kosę osadzoną na sztorc, pikę, a nawet zwyczajny drąg. Słowa pieśni W Krwawym polu – „poszli nasi w bój bez broni” – mówiły i o budzących rozpacz realiach, i o płynącej z patriotyzmu determinacji.

W styczniową noc stoczono 33 potyczki. Ruszyło się niemal całe Królestwo, przy czym najsilniejszy odzew był na Podlasiu i w rejonie Gór Świętokrzyskich.

/więcej przeczytacie  na  https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/powstanie-styczniowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *