Piotr Paweł Strugała – sylwetki autorów publikacji „Horror na Roztoczu”

facebook_grafika_ksiazka+polak_potrafi

W ramach promocji publikacji „Horror na Roztoczu” ( www.horrornaroztoczu.pl ) prezentujemy sylwetki autorów oraz ilustratorów.

Z ogromną przyjemnością oraz niekłamaną satysfakcją przedstawiamy jednego z autorów:

Piotr Paweł Strugała

Urodzony w 1976 roku w Krakowie, absolwent teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, laureat licznych konkursów literackich i autor opowiadań (np. Śmiertelnie Absurdalne Zebranie, Ars?, Monolog zwięzły, Dreszcz), słuchowisk radiowych (np. Wypadek – premiera Polskie Radio Program 2, Pogarda Kelnera), powieści (np. Opętanie, Kolekcjoner Grzechów, Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym Krzyżakiem), dramatów (np. Taki nam się snuje dramat, Dziady część V, Preludium), tekstów z zakresu teorii i krytyki teatralnej (publikacje w Didaskaliach i w Kwartalniku Teatralnym) oraz scenariuszy filmowych (np. Smród Raju). Niegdyś członek krakowskiej grupy literackiej SYLABA. Na co dzień zajmuje się copywritingiem, pracuje jako ghostwriter i korektor freelancer. Jest miłośnikiem dobrej literatury, bez względu na jej gatunek oraz filozofii. 

Skąd czerpiesz inspirację?

Na to pytanie najczęściej pada odpowiedź, że inspiruje, przede wszystkim, otaczająca nas rzeczywistość. Jednak ja nie potrzebuję takiej inspiracji. Najwięcej pomysłów dostarcza mi moja własna wyobraźnia, a sprawność językowa i fabularna opakowują te przebłyski umysłu w formę przekazu tekstowego.

Od jak dawna tworzysz? Co głównie tworzysz? Jaki gatunek czy styl?

Piszę, odkąd nauczyłem się posługiwać długopisem w celach innych niż ozdabianie świeżo pomalowanych ścian ku rozpaczy moich rodziców. Zawsze byłem uniwersalny, dlatego nie zamykam się na jeden gatunek lub styl. Pisałem już chyba wszystko, od scenariuszy filmowych, dramatów, słuchowisk radiowych, opowiadań i powieści po tworzenie poradników na zamówienie. A w tym całym dorobku pojawiały się teksty psychologiczne, metafizyczne, fantasty, horrory, bajki itd. 

Czy masz w swoim portfolio jakieś znane dzieła? Uważasz, że odnosisz sukcesy na tym polu?

Wydałem kilka tekstów, realizowano moje słuchowiska, ale wychodzę z założenia, że największe dzieło jeszcze przede mną. Gdy tylko dowiem się, które to, natychmiast je napiszę. Pozostają jeszcze teksty tworzone jako ghostwriter, a które ciągle są w sprzedaży w największych księgarniach. 

Jak wygląda proces twórczy w twoim wypadku? Nawyki? Rutyna?

Wbrew pozorom, pisanie nigdy nie jest rutyną, bo gdy ta się pojawia, znika pasja. Bez pasji trudno stworzyć bardzo dobry tekst, dysponując nawet niezwykle sprawnym warsztatem pisarskim. Czytelnik wyczuwa to od razu. Każdy tekst to inna przygoda intelektualna dla autora. Oczywiście, podstawą jest pomysł, ale niejednokrotnie pojawia się potrzeba jego modyfikacji. Gdy mam pomysł, szukam początku i zakończenia. Te dwa punkty fabularne determinują całość tekstu. 

Ile czasu dziennie poświęcasz na pisanie?

Staram się pisać jak najdłużej w ciągu dnia, ale inne obowiązki skutecznie ograniczają tę możliwość. Jednak zawsze wychodziłem z założenia, że najważniejsza jest jakość, a nie ilość. I tego staram się trzymać.

Jak pracowało Ci się nad tekstem opracowanym na podstawie gotowej koncepcji? Lepiej niż nad swoimi pomysłami? Gorzej?

Niestety, trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Bywały chwile, gdy cieszyłem się, że mam gotowych schemat fabularny, ale czasami strasznie mnie to pętało. Przyznam, że gdy była taka potrzeba, wprowadzałem zmiany. Miałem już doświadczenie pisania tekstów do gotowych pomysłów jako ghostwriter.

Jak szlifujesz swój warsztat?

Pisanie, pisanie i jeszcze raz pisanie. To najlepsza metoda na doskonalenie warsztatu.

Jaka tematyka twórcza należy do Twoich ulubionych?

Lubię łączyć filozofię z literaturą i zadawać pytania. Od tego jest autor, by te pytania stawiać. A czytelnik powinien sam szukać odpowiedzi. Przyjemność sprawia mi również pisanie lżejszych tekstów, np. fantasty, satyrycznych, horrorów itd.

Czym szczególnie chciałbyś się pochwalić?

Nie lubię się chwalić. Jestem próżny, jak każdy człowiek, dlatego wolę, gdy to inni mnie chwalą.

Jakie masz plany literackie? Czy planujesz niedługo wydanie czegoś własnego?

Mam rozpoczętych kilka projektów, bo zawsze pracuję nad kilkoma równocześnie. Niektóre są bardzo zaawansowane. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Nad czym aktualnie pracujesz? Niekoniecznie musi to być projekt pisarski (cokolwiek, nad czym pracujesz i chciałbyś się tym pochwalić)

Pracuję intensywnie nad powieścią. Więcej nie powiem.

Jeśli nad czymś pracujesz – kiedy możemy spodziewać się efektów twoich działań?

Sam chciałbym wiedzieć.

Jak zareagowałeś, kiedy dowiedziałeś się, że weźmiesz udział w tym projekcie?

Ucieszyłem się. Pomyślałem, że to interesujące wyzwanie twórcze. Pisanie tych tekstów sprawiło mi naprawdę dużą przyjemność. Na początku lat 90-tych czytywałem naprawdę dużo horrorów Mastertona, Herberta i innych autorów, więc, był to dla mnie trochę taki sentymentalny powrót.

Czy wiedziałeś (w momencie tworzenia), że wszystkie pomysły do opowiadań są inspirowane snami pomysłodawcy projektu? Co o tym myślisz? Czy podoba Ci się pomysł tworzenia książki na podstawie snów?

Dowiedziałem się o tym w trakcie pisania. Najpierw pomyślałem, że to dziwne, że komuś śnią się ciągle tak straszne sny, ale potem zacząłem zazdrościć, że, w ogóle, ktoś śni. Ja od dawna nie pamiętam żadnego własnego snu.

Czy ty także podczas tworzenia inspirujesz się swoimi snami? Korzystasz z zasobów podświadomości?

Mam taką przypadłość, że nie pamiętam własnych snów po przebudzeniu.

Jak współpracowało ci się z wydawnictwem w ramach projektu?

Współpraca układała się bardzo dobrze. Myślę, że doskonale rozumiałem się z osobami pracującymi w wydawnictwie.

Czy uważasz, że wydawnictwo robi coś pozytywnego podejmując się wydania zbioru mrocznych opowiadań, których akcja dzieje się na Roztoczu? Czy według Ciebie tego brakowało?

Promocja każdego regionu jest warta uwagi. Chylę czoła przed wydawnictwem za odwagę w promocję młodych autorów. Mam nadzieję, że to nie ostatni nasz wspólny projekt. Mam nawet pomysł na kolejny zbiór opowiadań, który mógłby zostać zrealizowany przez Alter Manes. 

Jak na tle innych wydawnictw, z którymi współpracowałeś wypada to – zupełnie przecież nowe i bez żadnych sukcesów czy publikacji? Co byś doradził wydawcom na początku swojej drogi? Jaki aspekt wymaga jeszcze dopracowania?

Współpracę oceniam pozytywnie. Alter Manes ma jeszcze pasję i determinację. Niestety, zawsze przychodzi taki moment, gdy ważną rolę zaczynają odgrywać czynniki ekonomiczne. Mam jednak nadzieję, że ten energetyczny wiek dziecięcy potrwa jak najdłużej i wyda na świat jeszcze niejeden projekt.

Projekt rozpoczął się 1 stycznia. Czy uważasz, że tempo pracy jest duże? Nie upłynęło przecież jeszcze trzy miesiące, a czytelnicy już mogą czytać wywiady z Tobą?

Tak, rzeczywiście, tempo, jak na wydawnictwo, było bardzo duże. Okazuje się, że taki szybki rytm pisania może dać pozytywny efekt.

Czy jesteś zadowolony z efektów wspólnej pracy?

Najlepszą odpowiedzią będzie to, że liczę na kolejne wspólnie zrealizowane projekty. 

Czy tematyka horroru jest ci znana?

Tak, w latach 90-tych czytywałem bardzo dużo horrorów, szczególnie Grahama Mastertona, Jamesa Herberta i innych, potem doszły jeszcze dzieła Stephena Kinga. Do tej pory mam pokaźną kolekcję tych książek. Pierwszy horror, jaki w życiu przeczytałem to był „Manitou” Mastertona. 

Czy chciałbyś przeżyć historię opisywaną w twoich opowiadaniach?

Nie, dziękuję. Nie wyobrażam sobie takich traum w rzeczywistości.

Jaki fragment ze stworzonych historii najbardziej utkwił Ci w pamięci?

Najbardziej niepokoił mnie tajemniczy starzec z „Willi zapomnienia”. Ta jego jednoczesna zwykłość i balansowanie na krawędzi upiorności była przerażająca.

Czy lubisz horrory/ powieści/ filmy grozy?

Każdy lubi czasami się bać. Największą fascynację horrorem przeżywałem kilkanaście lat temu. Zaczynałem od książek i opowiadań grozy, potem były filmy. Czasami do tego wracam.

Co myślisz o takiej literaturze? Czy uważasz, że jest potrzebna?

Uważam, że w każdym gatunku literackim można powiedzieć coś ciekawego. Zresztą, nie można cały czas czytywać Manna czy Bernharda. Odskocznia w lżejsze rejony też jest potrzebna.

Czy byłeś kiedyś na Roztoczu? Jakie wrażenia?

Niestety, nie miałem okazji.

Czy tworzenie historii, których akcja dzieje się na Roztoczu sprawi, że w przyszłości wybierzesz się odwiedzić to miejsce? Będziesz odwiedzał je częściej?

Chętnie zobaczę Roztocze, bo to malowniczy region o ciekawej tradycji.

Dziękujemy bardzo za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *